REFERAT RODZIN POLSKIEJ PROWINCJI MISJONARZY ŚWIĘTEJ RODZINY

REFERAT RODZIN POLSKIEJ PROWINCJI MISJONARZY ŚWIĘTEJ RODZINY

REFERAT RODZIN POLSKIEJ PROWINCJI
MISJONARZY ŚWIĘTEJ RODZINY

KORONKA DO ŚWIĘTEJ RODZINY (DO ODMAWIANIA NA RÓŻAŃCU - 5 DZIESIĄTEK)

 P: Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu.

R: Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu.

P: Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu,

R: Jak była na początku teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.


Na dużych paciorkach:

P: Pokłońmy się Jezusowi Chrystusowi, Synowi Bożemu,

R: który był posłuszny Maryi i Józefowi świętemu.

 
Na małych paciorkach:

P: Jezu, Maryjo, Józefie

R: oświecajcie nas, dopomagajcie nam, ratujcie nas.


Na zakończenie:

Chwała Ojcu i Synowi ...

AKTUALNOŚCI

Proszę ciszej...czyli o krzyku

2010-03-03

Takie rozróżnienie w zasadzie pozostaje aktualne w ciągu całego życia, czego wyrazem są popularne wyrażenia językowe. Mówimy: „łzy szczęścia, smutku, radości", a o innych sytuacjach „krzyk bólu, przerażenia, rozpaczy", rozróżniając od siebie w ten sposób stany dłuższego trwania od stanów chwilowych. Omawiane tu stany uczuciowe są opisywane w utworach literackich a także ukazywane w malarstwie i w rzeźbie. Krzyk w zasadniczy sposób zmienia kształt twarzy i całej sylwetki człowieka, co sztuki plastyczne mogą ciekawie zilustrować - doskonałym przykładem jest słynny obraz Edwarda Muncha „Krzyk".
O tym, że krzyk jest częstym elementem naszego życia, nie trzeba nikogo przekonywać. Wcale nierzadko wiemy lub słyszymy o krzyczących rodzicach, nauczycielach czy przełożonych w pracy. Jakże często opowiadamy o tym, nie zastanawiając się nad tym, czy przypadkiem sami nie należymy do takich ludzi. I jeśli mówimy o kimś, że jest „krzyczący", to stwierdzamy, że taki jest najczęstszy sposób wyrażania się tej osoby, bo krzyk, jako sposób komunikowania się z drugim człowiekiem, szybko się utrwala, zaczyna być czymś „normalnym", a uznany za skuteczny staje się przyjętą formą postępowania.
A przecież krzyk jest przejawem agresji. Można zaryzykować stwierdzenie, że większość ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, gdyż agresję przeważnie kojarzymy z działaniami fizycznymi, takimi jak: bicie, popychanie, szarpanie itp. Tymczasem w naszej codzienności znacznie częściej mamy do czynienia z agresją werbalną, wyrażaną przez wyzwiska, przedrzeźnianie, groźby, złośliwości czy wyśmiewanie fizycznych ułomności. Zazwyczaj te treści są przekazywane krzykiem lub podniesionym głosem, otrzymując w ten sposób dodatkowe wzmocnienie. I dzieje się tak na ulicy, w szkole i w domu. Dlaczego?
Przeprowadzone w szkołach badania wskazały na kilka przyczyn i skutków stosowania krzyku. Nauczyciele krzyczą, gdy są bezsilni, gdy zawodzą bardziej „pokojowe" metody i wierzą w moc krzyku, gdyż zwykle następuje wówczas szybka reakcja uczniów. Krzyk jest też reakcją na „złe" zachowanie uczniów, niewypełnianie poleceń, przeszkadzanie, ale także oddaje on stan osobistych emocji nauczycieli związanych z ich codziennym życiem. Równocześnie badani nauczyciele przyznali, że nie uznają krzyku za prawidłowy i dobry sposób osiągania celu, a jednak 3/4 z nich przyznało się, że krzyczy w swojej pracy.
I dokładnie tyle samo badanych uczniów potwierdziło, że nauczyciele krzyczą. Taki „krzyczący nauczyciel" wprawia uczniów w stan ciągłego niepokoju i zdenerwowania, psuje atmosferę w klasie, uczniowie boją się jego lekcji, często starają się takie lekcje opuszczać, uciekając np. w chorobę, a ogólnie rodzi się w nich niechęć i wrogość do szkoły. Tylko młodsi uczniowie przyznają „krzyczącemu" nauczycielowi rację, uznając „słuszny" powód zachowania nauczyciela, natomiast starsi deklarują, że mają z tego powodu poczucie niesprawiedliwości, odczuwają bunt i złość na takiego nauczyciela.
A uczniowie w szkole? Także krzyczą! Dzieje się to na przerwach, w czasie lekcji wf, w czasie zabaw, gdy inni dokuczają i...gdy sami chcą przekrzyczeć tych „innych".
Tak więc dotykamy tu przyczyn tego stanu rzeczy: tkwią one w społecznym otoczeniu szkoły, w praktykowanych sposobach porozumiewania się i załatwiania spraw w rodzinie i w środowisku. Takie „wzory" są po prostu powielane, nie zwraca się uwagi na ich szkodliwość, bo stają się powszechne. I powszechne stało się obecnie przeświadczenie o rozwrzeszczanej, agresywnej i niewychowanej młodzieży. Pomijając fakt, że narzekanie i krytyka młodzieży była zawsze, to jednak w różnych epokach na coś innego narzekano. Niewątpliwie można też stwierdzić, że w obecnych czasach widocznymi cechami negatywnymi dzieci i młodzieży jest właśnie agresja słowna i hałaśliwość. Być może u podstaw tego zjawiska leżą procesy związane z popularną muzyką, upowszechnienie głośnych i ostrych dźwięków z zastosowaniem urządzeń wzmacniających? Słuchanie takiej muzyki powoduje, że „trzeba krzyczeć", by być słyszanym, nawet wtedy, gdy słuchający nie ma na uszach założonych słuchawek. Tak dzieje się przecież w centrach handlowych, na plażach i na imprezach w plenerze. Ale tak też bywa w wielu domach...
Zapracowani i spieszący się rodzice, zbyt często krzykiem przekazują dzieciom swoje polecenia i uwagi i robią to z podobnych powodów jak nauczyciele w szkole. Jeśli w rodzinie nie ma spokojnych i dłuższych rozmów, utrwala się taki właśnie „krzykliwy" sposób komunikowania się. Początkowo w dzieciach budzi on lęk i niepokój, z tego rodzi się złość i bunt wobec dorosłych, a równocześnie utrwala się przekonanie, że inaczej nie można się porozumiewać, że tylko w taki sposób można zaistnieć, wykazać swoją wartość, zwrócić na siebie uwagę.
Warto poobserwować małe dzieci w czasie ich zabaw. Wcale nierzadko zauważamy dzieci, które bawiąc się z lalką, pluszowym misiem czy pieskiem „rozmawiają" z nimi podniesionym głosem: strofują, grożą, krzyczą... One w takiej zabawie odtwarzają sytuacje ze swojego otoczenia! Podniesiony głos i krzyk dziecka w kontakcie z zabawkami sugeruje, że tak właśnie postępują osoby dorosłe, gdy kontaktują się z dziećmi. Małe dzieci przyjmują to jako normę, bo nie poznały jeszcze innego sposobu porozumiewania się z nimi przez osoby dorosłe! Jest duże prawdopodobieństwo, że one podobnie będą zachowywać się w szkole, a potem w dorosłym życiu.
Niewątpliwie w sytuacjach nadzwyczajnych krzyk jest czymś zwyczajnym, a nawet potrzebnym, choćby w sytuacji zagrożenia czy wzywania pomocy. Ale w zwyczajnej codzienności powinien być czymś naprawdę wyjątkowym, bo może on „zdarzyć się", jednak nie na stałe „być". Zdając sobie sprawę ze szkodliwych następstw używania krzyku jako sposobu porozumiewania, warto pracować nad swoimi niewłaściwymi przyzwyczajeniami i zmieniać najpierw siebie, wierząc, że spokojnym i opanowanym sposobem mówienia możemy osiągnąć znacznie więcej niż krzykiem. Zmiana tonu codziennej komunikacji międzyludzkiej z krzykliwego na normalny, zwłaszcza w rodzinach i w środowiskach pracy, może być konkretnym przeciwdziałaniem agresji szerzącej się w naszym społeczeństwie.

 

Jadwiga Salamon