P: Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu.
R: Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu.
P: Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu,
R: Jak była na początku teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.
Na dużych paciorkach:
P: Pokłońmy się Jezusowi Chrystusowi, Synowi Bożemu,
R: który był posłuszny Maryi i Józefowi świętemu.
Na małych paciorkach:
P: Jezu, Maryjo, Józefie
R: oświecajcie nas, dopomagajcie nam, ratujcie nas.
Na zakończenie:
Chwała Ojcu i Synowi ...
Na ojcostwo pewnie zawsze składał się genetyczny zapis, stwarzający możliwości zostania przez mężczyznę ojcem, a również i to, co sami wypracujemy, wywalczymy czy z trudem utrzymamy. Ale też i to czym środowisko nas obdarzy. W tym miejscu to ważne pytanie o istnienie Boga i rozumienie Go, atmosfery rodzinnej i wpływu środowiska. Misjonarze Św. Rodziny wpatrując się we wzór Św. Rodziny i pochylając się nad rodziną ludzką odkrywają też miejsce ojca w rodzinie, jego powołanie, godność i zadania. Sami często przez ludzi nazywani „Ojcowie" nie protestujemy zbytnio, gdyż przez msze Św., spowiedzi i kierownictwo duchowe zwłaszcza wobec małżonków zasługujemy sobie na ten tytuł. Ufamy, że charyzmat świętorodzinności w naszym Zgromadzeniu stwarza dobre warunki dla rozumienia i rozwoju ojcostwa duchowego a także niesienia innym właściwego obrazu Ojca niebieskiego a także ojca ziemskiego i fizycznego.
Ojciec stwarzający i zbawiający
Jakie to wielkie szczęście urodzić się w rodzinie wierzącej, gdzie ojciec rodziny przez głęboką wiarę odzwierciedla Ojca niebieskiego. Jak poznać Boga-Ojca? Owszem w Piśmie św. jest sprawującym władzę i dającym miłość. Ale dla dziecka w życiu codziennym jest kochającym tylko wtedy, gdy ojciec rodziny jest takim. Bóg jest Ojcem najbardziej kiedy kocha i przebacza. Kocha, gdyż piękny jest świat, piękna atmosfera akceptacji życia, ludzi, każdego dziecka. Przebacza, bo dzieci widzą rodziców rozumiejących się, przebaczających sobie swoje słabości i wady, a także dzieciom. Prosty i bardzo komunikatywny dziecku jest przekaz przez rodziców dzieła stworzenia, o które bardzo często dziecko pyta: I Ciebie Bóg stworzył i dał ci życie, zaplanował cię, nadał kształt, obdarzył sumieniem i okazał miłość. Uczynił cię na swój obraz obdarzając zdolnością porozumiewania się, wolnością, życiem wiecznym. Bóg stworzył cię jako swojego syna. Jesteś synem, który ma cieszyć się swoim życiem, ma być szczęśliwy, ma być jak On miłością.
Co zrobić, by swojemu dziecku dać zrozumienie natury Ojcostwa Bożego - to zadanie dla rodziców. Może się to dokonać przez wiarę. Ale jak trudno jest uwierzyć, że Bóg jest Ojcem, patrząc na tę sprawę z ludzkiego punktu widzenia. A jak trudno odpowiedzieć sobie na zrozumiałe i bardzo natarczywe pytanie, czy jest także Ojcem, gdy potworne trzęsienie ziemi pochłonęło tysiące ofiar ? Czy jest Ojcem, gdy dzieci widzą piekło w rodzinie sąsiada? Trudno. Ale jeśli otoczeni jesteśmy autentycznymi świadkami - rodzicami, wspólnotą Kościoła, praktykami religijnymi, dobrocią i życzliwością, czy nie trochę łatwiej? Stajemy się zdolni wołać „Mój Ojcze".
Inicjatywa zbawienia należy do Ojca, to On wybiera i powołuje chrześcijan i dokonuje usprawiedliwienia. My stajemy się dziećmi Bożymi, bo Jego Syn stał się Synem Bożym dla naszego zbawienia. Gdyby Bóg nie był Ojcem ze względu na Syna, nie byłby również Ojcem dla nas. To Jego Syn utożsamił się ze swoimi wyznawcami przez wiarę wyznaną na chrzcie. I od czasu Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa Kościół modli się „Ojcze nasz". To Jezus Chrystus w Duchu Św. prowadzi nas do Ojca. Konsekwencje tego w naszym życiu codziennym są bardzo duże. Nie jesteśmy sierotami, zdanymi na ślepy los. Mamy swoje boskie pochodzenie. Możemy kochać Boga osobowo, odpowiadać Mu świadomie. Stajemy się bardzo ważni dla Boga i świata.
Syn i Ojciec
„Boga nikt nigdy nie widział. Jednoro-dzony Syn, który jest na łonie Ojca, ten nam opowiedział" (J1.18). Jezus przyszedł na świat, żeby nam objawić Ojca. Jezus miał świadomość bliskości niebieskiego Ojca. „Kto mnie widzi, widzi i Oj-ca"(J 14,9). Zwracał się do Ojca „Abba" - „tato". To czuła zażyłość dotąd nie znana przed Jezusem. Przypomina to każdemu z nas, że pierwszym ojcostwem w stosunku do każdego dziecka, które się rodzi, jest ojcostwo samego Boga. Jezus miał jednak świadomość drugiego jakby ojcostwa - Św. Józefa jako opiekuna swojego. W Świętej Rodzinie znano pozycję Św. Józefa. Maryja dała świadectwo o Józefie: „Twój ojciec i ja...". Ale był nim o tyle, o ile był odbiciem Ojca Niebieskiego. Św. Józef był przygotowany do misji ojcowskiej. Dusza Jego została ukształtowana na podobieństwo Ojca niebios. To Ojcostwo Józefa posiada ogromną wielkość, gdyż w ziemskim ojcu wyraża się najpełniej ojcostwo boskie. Może więc dobrze by było, gdyby ojcowie przyjęli Józefa jako patrona swojego ojcostwa, ale też prosili Go o pomoc w kształtowaniu właściwego obrazu Ojca niebieskiego i ziemskiego w swoich dzieciach, zwłaszcza synach.
Być ojcem
To na pewno dar, powołanie i zadanie do spełnienia. Nie jest to tylko funkcja czy obowiązki ojcowskie, ale to przede wszystkim relacja osobowa. Kryzys relacji międzyludzkich ma swoje podłoże religijne i duchowe. Często negacja Boga sprawia, że człowiek przestaje rozumieć swoje powołanie do miłości. Bo przecież może chodzić do pracy, zarabiać na utrzymanie, a jednak nie ma kontaktu z dziećmi, nie czuje potrzeby dzielenia się miłością. Nie rozmawia, nie pobawi się, nie zagra w piłkę i nie ma czasu, by pójść do kina czy miasta, nie modli się wspólnie z dziećmi. A do tego czasem alkoholizm, jakaś widoczna wada czy słabość, ale skrywana, by inni się nie dowiedzieli o moim ojcu. Bo przecież na dobrej twarzy tak bardzo nam zależy.
Ojciec Niebieski miłuje i przebacza. Takie pierwsze zadanie i obowiązek ma ojciec wobec swoich dzieci. Jako synowie marnotrawni uzyskujemy zapewnienie, że kiedy oddalimy się od Ojca niebieskiego, nasz powrót będzie przyjęty z radością. A w wypadku ojca ziemskiego? Jak bardzo szczęśliwy i radosny to będzie powrót. Może w sercu nosisz ranę głęboką wobec twojego ojca? Przebacz Mu dzisiaj.
Czy wystarczy dzisiaj nie upić się, nie tyranizować rodziny i przynosić wypłatę do domu? A może jeszcze pomóc żonie w naprawie jakiejś usterki. Ale przecież ojciec ma wychowywać swoje dzieci. One chcą się z nim identyfikować. One się chwalą swoim ojcem: „A nasz tata...". A jeśli Go nie ma? Miliony dzieci pozostaje bez opieki rodziców. A przecież „Bóg nie mógł być wszędzie naraz i dlatego dał dziecku rodziców".
Powiedz sobie: Zastanowię się też, jaki ojciec byłby najlepszy i staram się uwew-nętrznić tę postać. Czasem nie wychodzi, wtedy biorę dziecko na kolana, przepraszam i mówię, dlaczego zachowałem się nie tak, jak trzeba. Obiecuję, że będę się starał. Miłość nie wyklucza konsekwencji i wymagań. Dojrzałość ojca polega na pogodzeniu się z nieuniknionym wzajemnym kształtowaniem się z dziećmi i przyjęciem pełnej odpowiedzialności za to oddziaływanie.
Myślę, że ważne są trzy fundamentalne zasady kiedy ojciec wychowuje: kochać swoje dziecko; dawać osobisty przykład, i wreszcie znaleźć dla dziecka czas. Ile razy byłeś przy dziecku kiedy miało trudności, gdy miało sukcesy, kiedy płakał, cieszył się, przy egzaminie, gdy dostał pracę, czy został z niej usunięty? Gdy byłeś poza domem dzwoniłeś i powiedziałeś: jak mi Was brak? Ile razy twoje dziecko widziało Cię przytulonym do jego matki - przecież razem wychowujecie. Kiedy myślę o odpowiedzialności to wspominam ojca, który przez całe życie nie opuścił ani jednego dnia pracy, poza chorobą, gdyż wiedział co robi, po co robi i jakie są tego konsekwencje w życiu rodziny. Była biedna, ale zawsze starczało przynajmniej chleba i mleka dla ojca, matki i dzieci. Ale też odpowiedzialny, kiedy codziennie był na mszy Św., niezależnie od zmiany w pracy. Pełne życie z wiary i modlitwy było tego wyrazem. Dzisiaj tak to widzę: była w tym wielka miłość i wielka odpowiedzialność. A sięgając do początków życia wspólnego rodziców, to świadectwo ojca po 50 latach małżeństwa chyba jest ważne: zawsze przypominałem sobie to, że przed ołtarzem ślubowaliśmy sobie i Bogu miłość, wierność i uczciwość małżeńską. To chyba jest prawdziwie męskie i chyba stanowi dobry fundament prawdziwego ojcostwa? Jak myślicie?
Ks. Andrzej Rabij MSF